19 sie 2016

Wielka Wyprawa Biegowa. Rytro - Piwniczna Zdrój

Czasem, kiedy sama nie wiem, co w jakimś doświadczeniu podobało/nie podobało mi się najbardziej, próbuję streścić je w trzech punktach. Trzy rzeczy, które zapamiętam jako fajne i trzy, które były do kitu. Minimalizm jest dobry. Tak też zrobiłam teraz, siedząc przy biurku ze szklanką wody mineralnej i mocnym postanowieniem, że to właśnie dzisiaj napiszę opowieść o ostatniej wyprawie. Bo wszystko dookoła zdecydowało, że nie wypuści mnie na kolejną, dopóki nie wyrównam rachunków z poprzednią. A ja już tak bardzo chcę jechać w góry!
Dlatego kto ma ochotę poczytać o trzech rzeczach, dla których warto było mordować się na upale, niech czyta! Mam trzy plusy i dwa minusy. Trzeciego jakoś nie mogłam znaleźć.



SZYBKO O TRASIE: 

Prowadziła z Rytra czerwonym szlakiem do Łabowskiej Hali, a stamtąd niebieskim szlakiem przez Łomnicę Zdrój do Piwnicznej Zdroju. Gdyby ktoś chciał przyjrzeć jej się dokładniej, jest tutaj: KLIKSY.
Według planu A  miała liczyć kapinkę ponad 21 kilometrów, ale kilka razy srooogo się pogubiłam, więc plan B w rzeczywistości dał prawie 22,5, a i tak w momentach, kiedy nie wiedziałam, co z sobą zrobić, zatrzymywałam zegarek i szukałam drogi. Na początku było dość ostro pod górę, ale potem było bardzo przyjemnie! Fragmenty przez las, fragmenty przez łąki, ogólnie super.

źródło: mapa-turystyczna.pl


PLUSY WYPRAWY



JEDEN: LUDZIE I BORÓWKI

Chyba wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że okropnie wstydzę się rozmawiać z obcymi ludźmi.Jak na złość, w trakcie tego wyjazdu ciągle musiałam kogoś o coś pytać. Ale ci, których spotykałam po drodze sprawili, że nie wstydziłam odrobinkę mniej. Poczynając od konduktora, przez panów, którzy naprawiali ruiny zamku i poinstruowali mnie, jak ogarnąć, gdzie jest wejście na szlak, aż po starsze małżeństwo, które pod Łabowską Halą bardzo intensywnie próbowało mnie namówić do zbiegnięcia skrótem, którego używają miejscowi. Żebym nie musiała się męczyć. Sami mili ludzie. A wszyscy, na których trafiłam na szlaku, mieli jedną cechę wspólną: niebieskie pyszczki.
Słowo, tyle borówek nie widziałam nigdy w życiu.
Stworzyliśmy wielką wspólnotę borówkowych potworów.
Jaka pyszna sanna...

To wszystko są borówki!

DWA: WIDOKI

Może i Beskid Sądecki Tatrami nie jest, ale niech no mi ktoś powie, że nie jest piękny, to żywcem ze skóry obedrę! Jest przecudny!

Kawałek świata widoczny z ruin zamku.

Zejście czerwonego szlaku z niebieskim szlakiem gminnym.

Zejście z Łabowskiej Hali

Ostatnia prosta! Tam na dole płynie Poprad!


TRZY: KĄPIELE Z KACZKAMI

No dobrze, teraz jest chwila dla was na pracę z wyobraźnią. 
Sytuacja jest taka: gubisz szlak i  nadrabiasz całe mnóstwo trasy, musisz się wdrapać na ogromniastą górę bez gwarancji, że stamtąd trafisz na dobrą drogę. Troszkę może chce ci się płakać, bo z mapą wszystko byłoby łatwiejsze i na pewno nie trzeba było by wchodzić pod tą straszną górę. Ale mapa zginęła w trakcie wakacyjnego sprzątania. Troszkę może bolą cię nogi i może troszkę kilkanaście minut wcześniej skończyła się woda w bukłaku, a jest około 27 stopni i wczesne popołudnie. Po drodze było co prawda miejsce, w którym można nabrać sobie świeżej, śmierdzącej podziemnej wody, ale na tabliczce napisano, że poleca się ją jako lekarstwo na zaparcia. Lepiej nie ryzykować. W końcu docierasz jednak do Piwnicznej, kupujesz nieziemsko cudownie zimną nestiiiii, czekoladowego loda i ogarniasz, co dalej możesz zrobić ze swoimi zmęczonymi kopytkami.
Na brzegu rzeki są schodki, które kończą się mniej więcej na poziomie wody.
Pakujesz kopytka do lodowatej wody, czujesz, jak wraca w nie życie, a jakby woda i czekoladowe lody nie zapewniały stu procent szczęścia, podpływa do ciebie stado kaczek.
I tak się wszyscy w tej wodzie pluskacie, chociaż jest pełna bakterii i brudu.



MINUSY WYPRAWY


JEDEN: BEZ MAPY ANI RUSZ?

Zgubiłam mapę. 
W domu. 
I chociaż przekopałam wszystkie papiery od piwnicy aż po strych, chociaż znalazłam mapę Krakowa, trzy Nyköping, jeden Göteborg, Nynäshamn i jedną mapę całego Södra Bohuslän, tej jednej, której akurat potrzebowałam, nigdzie nie było.
A szkoda, bo było kilka miejsc, w których naprawdę nie wiedziałam, gdzie iść. Tfu, biec.
Przez większą część oznakowania były naprawdę super. Ale czasami załamywałam się kompletnie. Bo jak na przykład miałam zgadnąć, że koło schroniska Cyrla muszę przejść schodkami do malowanego wychodka i potem skręcić w prawo, żeby dostać się z powrotem na szlak? Czy wcześniej powinnam była pójść jakąś ścieżką i nie skręcać? Dlaczego nikt nie namalował, w którą stronę powinna pójść sierotka bez mapy?
A to, jak zgubiłam się w Łomnicy to już w ogóle porażka. Oznaczenia szlaku na słupach zmyły się prawie całkowicie, przegapiłam miejsce, w którym powinnam była skręcić. Naprawdę byłam załamana.



DWA: NIE WIEM, CO MOŻNA ROBIĆ W PIWNICZNEJ

To jest konkretny problem. Jeśli dobiegam na miejsce i wiem, że nie muszę nigdzie niczego jeść, bo w domu czeka na mnie obiad, to trochę nie potrafię tam znaleźć sobie zajęcia. Bo ile można siedzieć nad rzeką? Mogę pójść napić się "tejprawdziwej" Piwniczanki w pijalni, ale co dalej?
Jeśli macie jakieś pomysły, poratujcie! W sierpniu skasowali mi pociąg, którym dobrze mi było wracać do domu, przez co następnym razem, kiedy wybiorę się na jakieś ładne bieganie, będę musiała czekać co najmniej trzy godziny na pociąg.



No! Tyle w temacie wyprawy do Rytra!
Gdyby ktoś się zastanawiał, to pomimo dwóch minusów, powtórzyłabym tę przygodę. Nawet bez mapy. Mapy są przereklamowane. Dalej nie mam, a zaplanowałam już kolejny wyjazd. Ba, nawet zdążył już raz się nie udać. Śmiesznie, co?

Buziaki,
Małga

22 komentarze:

  1. w życiu bym nie pomyślała, że wstydzisz się rozmawiać z obcymi ludźmi ;)

    widoki przepiękne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że rewelacyjnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super widoki !! :)
    Ja zachęcam też do jazdy na rowerze , oto 8 powodów czemu warto :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szykujesz się na maraton i nie wiesz co i jak? zapraszam na profil :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez map kształtuje się orientacje i spostrzegawczość ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny post. Uwielbiam wszelką aktywność fizyczną, a szczególnie bieganie. Ostatnio nawet udało mi się wystartować w zagranicznym maratonie, cała relacja u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trasy po górach są świetne, mam nadzieje że w przyszłym roku się na jakiś bieg załapie :) Te zdjęcia na pewno zachęcają do kupna jakiegoś sprzętu sportowego i zaczęcia biegania:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. byłam tam. bardzo mi się podobał. cudny krajobraz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przynajmniej miałaś cudne widoki

    OdpowiedzUsuń
  10. No no, zapowiada się bardzo ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładne zdjęcia i piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też, przepięknie to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne widoki! Chciałabym je zobaczyć na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super wyprawa :D Nie ma to-tamto :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniałe zdjęcia. Teraz jak już pogoda dopisuje, to chyba się tam wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zarówno trasa jak i widoki wspaniałe :) Tylko pozazdrościć. To prawda, bez mapy ani rusz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia a jeszcze piękniejsze krajobrazy :) Ma tutaj duży udział piękna pogoda. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Hej hej :) Pięknie dziękuję za każdy komentarzyk! Postaram się wpaść z rewizytą!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...