15 lip 2016

Małga w kuchni. Odcinek 5 - Batonixy

Właśnie przed chwilą siedziałam i planowałam najbliższe dwa tygodnie, uwzględniając w planie to, co wrzucę na blogaska. Siedziałam, siedziałam i zdałam sobie sprawę z tego, że, wbrew temu, co mi się wydawało, nigdy nie wrzuciłam tu przepisu na batonixy. I aż zadrżałam z oburzenia.
Okej, pewnie wzruszacie teraz ramionami, myśląc: "I co z tego?" A to, że zrozumiecie dramatyczne skutki i okropieństwo tego niedopatrzenia dopiero wtedy, kiedy sami spróbujecie batonixów. Więc lepiej zróbcie je albo zgłoście się do mnie, kiedy akurat będę miała zrobioną nową partię. Wtedy będę mogła się ukorzyć i żałować za popełniony błąd.



Nie wiem, jak wasze, ale moje serce pęka za każdym razem, kiedy na "tych-lepszych-półkach-w-sklepie" widzę naturalne, ekologiczne i doskonałe batoniki, które kosztują miliony. Zawsze, kiedy widzę ich cenę, robi mi się autentycznie przykro, pojawia się myśl, że może jednak to prawda, że zdrowe jedzenie nie jest w stanie zmieścić się w studenckim budżecie. Bo albo mi się wydaje, albo siedem złotych za batonik to zdecydowanie za dużo. A może po prostu centuś ze mnie. Bez względu na to, która wersja jest bliższa prawdy, wzięłam któregoś dnia sprawy we własne ręce (bardzo dosłownie) i powstało coś, czym zachwycamy się z współlokatorkami za każdym razem, kiedy się pojawia.
W pełni zindywidualizowane, dopasowane do gustów, nietolerancji, alergii i innych rzeczy, które decydują o tym, co możemy, a czego nie możemy jeść. Zdrowe jak jasna ciasna, idealne na szybką przekąskę i przegryzkę do kawy. Stuprocentowo naturalne. I w takich ilościach, że można się podzielić z innymi.
BATONIXY!

Czego do nich potrzeba?

Tutaj warto podkreślić trzy rzeczy:
  • moja lista składników to tylko propozycja. Eksperymenty jak najbardziej wskazane!
  • nigdy nie kupuję składników w ładnych opakowankach, tylko fatyguję się do sklepu, gdzie można kupić je na wagę. Myślę, że takie rozwiązanie gwarantuje niższą cenę (nie płacimy za markę i opakowanie) i lepszą jakość (zauważyłam, że bakalie na wagę często są świeższe, niż te, które leżą na półkach).
  • zwykle biorę po 100 gramów wszystkich bakalii. Jeśli czegoś nie zużywam, ląduje w pojemniku z dobrymi rzeczami do śniadania. Dlatego też nie będę podawała dokładnych ilości, bo to, że samemu można zadecydować, ile czego będzie, to jedna z największych zalet batonixów.

SKŁADNIKI:


GRUPA 1 - te, które są stałym elementem wszystkich wariantów:
  • Daktyle, rodzynki, żurawina - to one są najważniejszym składnikiem batonixów. Trzymają wszystko w kupie, więc powinno ich być dość dużo.
  • Orzechy i nasiona - zwykle używam fistaszków, orzechów włoskich i słonecznika. Ale wiadomo, migdały, orzeszki laskowe i nerkowce rozwalają system jeszcze bardziej.
  • (Kakao) - dlatego w nawiasie, że jest szczególnie potrzebne, jeśli nie planujemy piec batonixów - zagęszcza masę. Jeśli planujemy piec batoniki, nie trzeba go dodawać. Zdjęcia, które wykorzystuję w tym poście pokazują batonixy bez kakao.
GRUPA 2 - wszystkie dodatki świata:
  • Płatki owsiane
  • Jagody goi
  • Kokos, sezam, chia
  • Płatki owsiane
  • Berberys albo miechunka (kwwwwaśne niespodzianki!)
  • Kandyzowana skórka pomarańczowa
  • Suszone morele i gruszki
  • itede itepe - sky is the limit!



INSTRUKCJE:

  1. Daktyle, rodzynki, żurawinę opłukać na sitku, wrzucić do dowolnego pojemnika i zalać ciepłą/gorącą wodą. Dzięki temu zmiękną i później bez problemu stworzą piękną masę
  2. Orzechy i nasiona uprażyć na patelni albo blaszce w piekarniku. Najlepiej osobno, bo wiadomo, że sezam albo słonecznik będą gotowe szybciej, niż orzechy laskowe. Skąd  wiadomo, że trzeba zdjąć je z ognia? Kiedy prażymy orzechy, skórki zaczynają pękać i łuszczyć się. Sezam z kolei robi się złoty, a słonecznik zaczyna cichutko pryskać. A tak naprawdę trzeba po prostu dopilnować, żeby wszystko nie poszło z dymem :)
  3. W razie potrzeby pokroić orzechy i inne dodatki na mniejsze kawałki
  4. Odsączyć namoczone bakalie, wrzucić je do blendera i rozdrobnić. Mój blender nie jest w stanie przerobić takiej ilości rodzynek i daktyli na raz, więc zawsze robię to na raty. Miksuję przez kilkanaście sekund, do momentu, kiedy wszystko jest rozdrobnione i nie plątają się duże kawałki.
  5. Wymieszać daktylowo-rodzynkową masę z orzechami i innymi dodatkami

JEŚLI PLANUJEMY PIEC BATONIXY: 
  • Rozłożyć na blaszce papier do pieczenia
  • Rozsmarować batonixową mieszankę na papierze, wyrównać powierzchnię (najłatwiej pójdzie, jeśli zrobi się to zwilżonymi rękami)
  • Piec w piekarniku w około 150 stopniach. Czas będzie się różnił w zależności od użytych składników. Im dłużej będziemy trzymać batoniki w piekarniku, tym bardziej masa wyschnie. Ja piekłam przez około godzinę, po mniej więcej czterdziestu minutach zmniejszyłam temperaturę, żeby się podsuszyło
  • Wyciągnąć i zanim megabaton wystygnie, pokroić go na mniejsze batoniki
  • Zapakować batoniki, włożyć do puszki i udawać, że nie zjadło się miliona przed zapakowaniem. Jak zapakować? Troszkę niżej wrzucę obrazek z moim patentem



JEŚLI NIE CHCEMY PIEC BATONIXÓW:
  • Rozplackować batonixową mieszankę na czymś płaskim, najlepiej na deseczkach do krojenia albo czymś w tym stylu
  • Żeby łatwiej było pokroić - włożyć na kilkanaście minut do zamrażarki
  • Pokroić schłodzoną mieszaninę na mniejsze kawałki
  • Zapakować!

NO OKEJ, ALE JAK TO ZAPAKOWAĆ?
W tym momencie mamy plus minus milion batoników. Ewentualnie około dwudziestu - trzydziestu. Jak je zapakować, żeby w trakcie tej czynności nie osiwieć? Uwaga. Odpaliłam Painta, żeby przedstawić wam moje rozwiązanie :D

TA DAAAM!
I to tyle! Jeśli mogę poradzić wam jedną rzecz i w tej jednej rzeczy mnie posłuchacie, to oto ona: bądźcie szczęśliwi. A jeśli mogę mieć jeszcze jedną radę, to zróbcie sobie jutro na przekąskę batonixy. Dzięki nim na pewno będziecie trochę bardziej szczęśliwi. I zdrowi.

Pamiętajcie, że słodycze są dla duszy,
Małga!

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Słowo honoru - jeszcze lepiej smakują!

      Usuń
  2. Zrobię! Obiecuję sobie, że zrobię podobne batony już od uhuhuhu i jeszcze dłużej, i w końcu muszę zrobić! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się czytało, dzięki wielkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Robiłam podobne, mega smaczne wyszły :)

    http://wildness.pe.hu/

    OdpowiedzUsuń
  5. Koniecznie wypróbuje ;). Tylko teraz Muszę znaleźć bakalie na wagę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia naszego sklepu internetowego ze zdrową żywnością www.sklep-zdrowia.eu oraz do polubienia fapage'a - www.facebook.com/sklepzdrowiaeu :-)

    Mamy misję do spełnienia - zarazić miłością do zdrowej żywności jak największą ilość osób! Chętnie podejmiemy współpracę z blogiem. :-) Zapraszamy do kontaktu poprzez fanpage lub email: sklepzdrowia1@gmail.com!

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialnie to wygląda :D Gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo chętnie bym spróbował :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No...no...nooo...świetnie Ci wyszły! Pyszne i zdrowe przekąski! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda naprawdę pysznie ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Na mnie też robi duże wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda naprawdę przepysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba już wiem co dziś na kolację :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Skorzystałam z przepisu i wyszły mi boskie. Szkoda, że ostatnio nic nowego nie piszesz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mi też wyszło naprawdę świetnie :D

      Usuń
  15. No no, wygląda to całkiem interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Takiego smaku się nie spodziewałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie takie samo odczucie ;)

      Usuń
  17. Ten przepis jest wręcz niesamowity! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go spróbowałam i potwierdzam :)

      Usuń

Hej hej :) Pięknie dziękuję za każdy komentarzyk! Postaram się wpaść z rewizytą!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...